Przejdź do treści
HairBi Pobierz aplikację

Produkty

Jak czytać skład kosmetyku i nie dać się nabrać

Pierwsze pięć składników to niemal cały produkt. Reszta etykiety to zwykle marketing. Krótki przewodnik po tym, co naprawdę warto sprawdzić.

Drewniane grzebienie i lniany ręcznik na jasnym blacie, obok dwie ceramiczne miseczki

Na froncie butelki jest obietnica. Z tyłu jest skład. Tylko jedno z tych dwóch podlega regulacjom.

Lista składników — INCI — to jedyna część opakowania, której producent nie może napisać dowolnie. Nie trzeba jej rozumieć w całości. Wystarczy wiedzieć, gdzie patrzeć.

Zasada pierwszych pięciu

Składniki są wymienione malejąco według zawartości, aż do progu 1 procenta. Poniżej tego progu kolejność jest dowolna.

W praktyce znaczy to tyle: pierwsze pięć pozycji to zwykle 80–90 procent zawartości butelki. Wszystko, co jest za nimi, występuje w ilościach, które rzadko robią różnicę.

Dlatego skład zaczynający się od wody, dwóch detergentów i emolientu jest szamponem, niezależnie od tego, co obiecuje front. A „ekstrakt z bambusa” na dwudziestym trzecim miejscu jest tam po to, żeby móc napisać o nim na opakowaniu.

Jak to sprawdzić w dziesięć sekund: znajdź na liście Phenoxyethanol, Sodium Benzoate albo Parfum. To konserwanty i kompozycja zapachowa, stosowane w ilościach ułamka procenta. Wszystko wymienione po nich jest w produkcie w ilościach śladowych.

Co faktycznie warto sprawdzić

Nie trzeba znać setki nazw. Wystarczą cztery pytania.

1. Czym to myje

Detergent to zwykle drugi lub trzeci składnik. Najczęstsze:

Składnik Co robi
Sodium Laureth Sulfate Myje mocno i tanio. Dla przetłuszczającej się skóry głowy w porządku, dla suchej bywa za dużo.
Sodium Lauryl Sulfate Ostrzejszy krewny powyższego. Rzadziej spotykany w szamponach do włosów.
Cocamidopropyl Betaine Łagodny, zwykle jako uzupełnienie. Sam w sobie myje słabo.
Coco-Glucoside, Decyl Glucoside Łagodne, roślinne. Mniej piany — co nie znaczy, że gorzej myją.

To nie jest lista „dobrych” i „złych”. Siarczany nie są trucizną; są po prostu skuteczne. Pytanie brzmi, czy Twoja skóra głowy potrzebuje tej skuteczności. Po czterdziestce, gdy sebum jest mniej, często nie.

2. Czy zostaje na włosie

Silikony (Dimethicone, Amodimethicone, wszystko z końcówką -cone, -conol, -siloxane) wygładzają natychmiast i naprawdę działają. Problem nie polega na tym, że są szkodliwe, tylko że cienki włos potrafią dociążyć, a te nierozpuszczalne w wodzie kumulują się przez kolejne mycia.

Jeśli włosy po kilku tygodniach nowego kosmetyku wydają się „oklapnięte”, to najczęstszy podejrzany.

3. Czy nawilża, czy tylko nawilża na zdjęciu

Humektanty — Glycerin, Panthenol, Propylene Glycol, Sodium PA — ciągną wodę. To dobrze, gdy jest skąd. Przy bardzo suchym powietrzu potrafią ciągnąć ją z włosa, nie do włosa, i efekt bywa odwrotny. Dlatego ten sam kosmetyk sprawdza się we wrześniu, a zawodzi w lutym.

Warto, żeby obok humektantu był emolient (Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Methosulfate, oleje) — coś, co tę wodę zamknie.

4. Co to znaczy „alkohol”

Najczęstsze nieporozumienie na etykietach.

  • Alcohol Denat., Ethanol, Isopropyl Alcohol — lotne, mogą przesuszać.
  • Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearyl Alcoholalkohole tłuszczowe. Są emolientami. Nie przesuszają, tylko zmiękczają. To dobry znak w odżywce, nie zły.

Czego skład nie powie

Uczciwie: sama lista ma granice.

Nie mówi o stężeniu poniżej progu 1 procenta. Nie mówi o jakości surowca. Nie mówi o pH — a to ono decyduje, czy łuska włosa się domyka. I nie mówi, czy formuła jako całość działa; te same składniki w innych proporcjach dają inny kosmetyk.

Skład służy do odrzucania produktów, nie do wybierania ich. Wyklucza to, co na pewno nie pasuje. Reszty i tak dowiesz się dopiero po kilku tygodniach.

Trzy hasła, które nic nie znaczą

  • „Bez chemii” — woda jest chemią. To nie jest kategoria.
  • „Dermatologicznie przetestowany” — znaczy, że test przeprowadzono. Nie mówi, jaki był wynik ani na ilu osobach.
  • „Naturalny” — nie ma prawnej definicji w kosmetykach. Sumak jadowity też jest naturalny.

Jedno hasło coś znaczy: „hipoalergiczny” bywa poparte testami na podrażnienia — ale nadal nie gwarantuje, że Ty nie zareagujesz.

Co z tego zabrać

Przeczytaj pierwsze pięć składników. Sprawdź, czy detergent pasuje do Twojej skóry głowy, a nie do Twoich włosów. Jeśli włos jest cienki, uważaj na silikony wysoko na liście. I nie płać za to, co jest na dwudziestym miejscu.


Ten tekst ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji dermatologicznej. Jeśli podejrzewasz alergię na składnik kosmetyku, skonsultuj się z lekarzem.